Elementor One: gdy page builder staje się platformą SaaS (i dlaczego to powinno Cię zaniepokoić)
Elementor zaprezentował Elementor One jako „najbardziej kompleksową” subskrypcję w historii firmy – pakiet, który ma spiąć w całość projektowanie, AI, wydajność i zarządzanie stronami w ramach jednego planu. Z perspektywy kogoś, kto buduje i utrzymuje witryny na WordPressie zawodowo, trudno jednak uciec od wrażenia, że to nie jest już rozwój page buildera, tylko transformacja w pełnoprawną platformę SaaS z własnymi usługami pobocznymi i modelem monetyzacji opartym na kredytach.
A to zmienia reguły gry. Bo gdy narzędzie przestaje być „wtyczką do WordPressa”, a zaczyna być zestawem usług, które wciągają Cię w jeden lejek (hosting + AI + e-mail + optymalizacje + panel zarządzania), wchodzimy w klasyczny scenariusz: płacisz coraz więcej, wychodzisz coraz trudniej.
Elementor One w skrócie: co ogłoszono (i co to naprawdę oznacza)
Według ogłoszenia Elementor One to jedna subskrypcja, która ma dostarczyć „pełne doświadczenie” budowy stron na WordPressie: od projektowania po wydajność i zarządzanie. Firma podkreśla 10 lat rozwoju i fakt, że Elementor działa na ponad 20 mln stron globalnie.
W praktyce Elementor opisał drogę „od edytora do kompletnej platformy” i wylistował kluczowe kamienie milowe, które prowadzą do obecnej konsolidacji:
- 2016: Drag & drop Editor – edytor live typu drag & drop do budowania „pixel-perfect” stron z zaawansowanym designem.
- 2018: Theme Builder – system projektowania nagłówków, stopek i szablonów dynamicznych dla całej witryny.
- 2019: Hello Elementor Theme – minimalistyczny, lekki motyw jako „puste płótno” pod custom design.
- 2022: Cloud hosting – wydajny, auto-skalujący hosting chmurowy dla WordPressa.
- 2023: Elementor AI – natywny asystent generujący kod, układy i obrazy bezpośrednio w edytorze.
- 2024: Image optimization – kompresja obrazów pod utrzymanie szybkości stron bez kompromisów w designie.
- 2024: Site mailer – narzędzia pod „deliverability”, żeby maile transakcyjne trafiały do inboxa.
- 2025: Accessibility – skanowanie i narzędzia naprawcze mające zapewnić inkluzywność i zgodność „by default”.
- 2025: Site planner – narzędzie AI do tworzenia wireframe’ów w kilka minut na podstawie celów biznesowych.
I teraz: to, że te elementy istnieją, nie jest jeszcze problemem. Problem zaczyna się w momencie, gdy firma mówi wprost, że page builder to był dopiero początek, a celem jest „pełna infrastruktura”, najlepiej zebrana w jeden plan. To jest dokładnie ten punkt, w którym z narzędzia do budowy stron robi się platforma usług.
Ten years ago, we were a page builder. Today, we are the standard for professional creation on WordPress. Only the leading brand in the ecosystem can make a move this bold — consolidating an entire infrastructure into a single, unified experience. Elementor is 10, but this is just the beginning.
Yoni Luksenberg, CEO of Elementor
Od wtyczki do WordPressa do platformy SaaS: to nie jest niewinna zmiana
W ogłoszeniu pada teza, że dziś nie chodzi już tylko o budowę strony, ale też o to, by była szybsza, bardziej dostępna i by łatwiej zarządzać potrzebami klientów. Tyle że rozwiązanie, które Elementor proponuje, nie polega na „lepszym edytorze”, tylko na dosztukowaniu kolejnych usług: hosting, e-mail, optymalizacja obrazów, warstwa AI, planowanie, dostępność, w przyszłości zarządzanie flotą stron.
Jeżeli budujesz na WordPressie, to wiesz, że te potrzeby da się realizować na wiele sposobów: różnymi hostingami, różnymi narzędziami do wysyłki maili, różnymi usługami do obrazów, różnymi wtyczkami do cookies/consent, różnymi rozwiązaniami do audytów dostępności. Kierunek „wszystko w jednym” w wykonaniu jednego dostawcy oznacza zwykle jedno: mniej wyboru, większa zależność.
„One subscription. Total control.” – ale kontrola po czyjej stronie?
Elementor One jest przedstawiane jako jedna subskrypcja zawierająca „każdą możliwość” – od designu po optymalizację wydajności i zarządzanie stroną. Ma to „usunąć tarcie w workflow” i oddać czas na realizację pomysłów.
To jest klasyczna narracja platform SaaS: obiecujemy prostotę i spójność, a w zamian prosimy o przeniesienie coraz większej części Twojej operacji do naszego ekosystemu. Dla agencji/freelancerów to bywa kuszące, bo centralizacja kusi oszczędnością czasu. Tyle że w dłuższej perspektywie koszt i ryzyko rosną.
Wspólna pula kredytów: monetyzacja zamiast funkcji
Elementor wyraźnie promuje trzy powody, dla których Elementor One ma być „najlepszym wyborem dla biznesu”:
- Shared pool of credits – wspólna pula kredytów do wykorzystania „w ramach możliwości Elementora”, elastycznie, tam gdzie i kiedy potrzeba.
- Continuous wealth of value – subskrypcja ma „rosnąć w wartość”, bo nowe możliwości będą dodawane bez dodatkowych kosztów.
- Expert support when it matters – priorytetowy dostęp do wsparcia eksperckiego, ważny przy pracy dla klientów.
Najbardziej problematyczny jest tu pierwszy punkt. Model kredytowy to typowy mechanizm SaaS: zamiast kupować konkretną funkcję, kupujesz „walutę” do wydawania w obrębie platformy. Użytkownik przestaje myśleć „co kupuję”, a zaczyna myśleć „ile mi zostało”. W praktyce łatwiej podnosić koszty, łatwiej zmieniać zasady, a trudniej porównywać realną wartość z alternatywami.
Co więcej: wtyczka page buildera sprzedaje się funkcjami. Platforma SaaS sprzedaje się metrykami zużycia. To jest fundamentalna zmiana relacji z użytkownikiem – i trudno uwierzyć, że to zrobiono po to, by było taniej lub prościej dla końcowych klientów. Ten model przede wszystkim maksymalizuje przychód i przewidywalność wpływów, czyli to, co lubią inwestorzy.
Elementor One Agency: skala w zamian za jeszcze większą zależność
Elementor ogłosił też wariant Elementor One Agency – plan dla freelancerów i agencji, „zbudowany pod skalę”. Ma umożliwiać tworzenie, optymalizację i zarządzanie nielimitowaną liczbą stron, a kredyty mają być alokowane elastycznie w całym portfolio klientów.
To brzmi jak spełnienie marzeń dla zespołów utrzymujących wiele instalacji. Jednocześnie jest to prosty przepis na sytuację, w której cała agencja przenosi krytyczne procesy (hosting, e-mail, optymalizacje, AI, zarządzanie) do jednego dostawcy. A wtedy negocjacje cenowe i „możliwość odejścia” wyglądają zupełnie inaczej.
Jeden panel w WordPressie: wygoda, która maskuje centralizację
Elementor twierdzi, że odchodzi od „pofragmentowanego doświadczenia” i konsoliduje możliwości w jednym, ujednoliconym menu w kokpicie WordPressa. Do tego dochodzi nowy ekran „home”, który łączy tworzenie, optymalizację wydajności i zarządzanie stroną w jednym miejscu.
Z UX-owego punktu widzenia to ma sens. Z punktu widzenia strategii produktowej to jeszcze większy sens: gdy wszystko jest w jednym miejscu, użytkownik rzadziej szuka alternatyw. A jeśli dodatkowo część funkcji jest kredytowana, a część działa tylko w hostingu Elementora albo w ich usługach, to centralizacja staje się nie tylko wizualna, ale też operacyjna.
„Coming soon”: Cookie Consent i Manage – kolejny krok w stronę WordPress.com
W sekcji „Coming soon” Elementor zapowiada dalsze rozszerzanie możliwości. Wprost wymienia:
- Cookie Consent – rozwiązanie prywatności do zarządzania zgodami użytkownika „bez zewnętrznych skryptów”.
- Manage – scentralizowany hub do monitorowania wydajności i wykonywania masowych aktualizacji na wielu stronach z jednego dashboardu.
Jeżeli zestawisz to z istniejącymi elementami (hosting, builder, optymalizacja, e-mail deliverability, narzędzia dostępności), to całość zaczyna przypominać produkt bardzo podobny do WordPress.com: „zbuduj, hostuj, zarządzaj, płać abonament”. Różnica jest taka, że tutaj fundamentem jest wtyczka w ekosystemie open source, która stopniowo otacza się usługami o charakterze zamkniętym.
I tu pojawia się pytanie, które w ogłoszeniu nie pada, ale które warto zadać głośno: skoro Elementor buduje platformę z własnym hostingiem, AI, e-mailem i zarządzaniem, to jak długo WordPress pozostanie centrum? Dziś to „kompletne doświadczenie budowy stron dla WordPressa”. Ale podobne historie w branży kończą się czasem produktem, który formalnie „wspiera” WordPress, ale realnie prowadzi użytkownika do świata, z którego trudno wrócić.
AI „wszędzie”: warstwa natywna, widgety z języka naturalnego i… zależność od kredytów
Elementor zapowiada rozbudowę AI w dwóch wymiarach:
- W edytorze: tworzenie widgetów przez AI na podstawie języka naturalnego (czyli generowanie własnych widgetów bez ręcznego kodowania).
- Poza edytorem: Native AI Layer for WordPress – generowanie pełnych komponentów i landing pages oraz „natywna infrastruktura generatywna” do zarządzania całą stroną.
Warto zauważyć, że w modelu „wspólnej puli kredytów” AI staje się idealnym mechanizmem do dalszej monetyzacji. Funkcje AI są kosztowe (compute), łatwo je porcjować i łatwo argumentować, że „potrzebujesz więcej”. To jeszcze jeden powód, dla którego przejście z „kupuję wtyczkę” na „kupuję kredyty do platformy” jest tak korzystne dla dostawcy.
Editor V4: Atomic Editor – techniczna obietnica w cieniu strategii platformowej
Równolegle Elementor zapowiada Editor V4: the Atomic Editor jako „kompletne przemyślenie edytora”. Ma być zbudowany na „professional CSS-first framework” i wprowadzać Atomic Components – modułowe, lekkie klocki mające zapewnić „bezprecedensową wydajność” i czystszy kod.
W zapowiedzi padają też konkretne elementy pracy bardziej systemowej: global Classes i Variables, które mają umożliwić budowę pełnych design systemów skalujących się bez wysiłku i zgodnych z nowoczesnymi standardami webowymi.
To brzmi jak sensowny kierunek dla samego edytora. Problem w tym, że w komunikacji Elementor One ta warstwa jest tylko jednym z elementów większej układanki. Nawet jeśli Atomic Editor okaże się świetny, to nadal wchodzisz w świat, gdzie najważniejszą „innowacją” jest konsolidacja usług w abonamencie i kredytowanie funkcji.
Co z obecnymi użytkownikami? „Subskrypcja się nie zmieni” – ale jak długo?
Elementor deklaruje, że jeśli już korzystasz z Elementora, „nie martw się” – Twoja obecna subskrypcja „nie zostanie naruszona” i możesz używać planu tak jak dotychczas.
Tyle że to jest obietnica bez horyzontu czasowego. Kierunek rozwoju jest czytelny: centrum ciężkości przesuwa się na Elementor One jako „najbardziej wartościową” subskrypcję i „jedno doświadczenie” obejmujące wszystko. W takich transformacjach zwykle nie dzieje się nic gwałtownie pierwszego dnia – zmienia się priorytet feature’ów, jakość wsparcia, tempo rozwoju dotychczasowych planów, a potem powoli również struktura ofert.
Dodatkowo firma wspomina o „special, limited-time discounted launch pricing” na start. Promocyjna cena na wejście to znany mechanizm: łatwiej migrować użytkowników do nowego modelu, a później podnosić koszty albo przenosić kluczowe funkcje do wyższych progów.
Vendor lock-in: hosting + e-mail + AI + zarządzanie = wyjście staje się bolesne
Największe ryzyko w tej strategii nie polega na tym, że „Elementor coś sprzedaje”. Ryzyko polega na tym, że Elementor buduje zestaw komponentów, które razem tworzą silny mechanizm vendor lock-in (uzależnienia od dostawcy):
- Jeśli Twoje strony stoją na Elementor Cloud hosting, migracja to nie tylko przeniesienie plików i bazy, ale też odtworzenie ustawień i ewentualnych integracji.
- Jeśli wysyłka maili idzie przez Site Mailer i opierasz deliverability na ich infrastrukturze, zmiana dostawcy oznacza ryzyko problemów z pocztą transakcyjną (i dodatkową pracę).
- Jeśli korzystasz intensywnie z Elementor AI i modelu kredytowego, koszty stają się trudne do przewidzenia, a odejście oznacza utratę wygody i wypracowanych procesów.
- Jeśli dojdzie do tego Manage (monitoring, bulk updates, zarządzanie wieloma stronami), to organizacja pracy agencji będzie zależeć od jednego panelu.
- Jeśli jako kolejny element dojdzie Cookie Consent, to nawet warstwa zgodności/zgód może zostać „wpięta” w platformę jednego dostawcy.
To nie jest teoria. To standardowy wzorzec w SaaS: im więcej elementów pipeline’u przeniesiesz do jednego systemu, tym trudniej go zastąpić. W efekcie nie wybierasz już najlepszych narzędzi do zadania – wybierasz to, co działa w ekosystemie dostawcy.
Najpoważniejszy sygnał alarmowy: Mixpanel w Elementor 3.34.2 i problem z RODO
W całej tej narracji o „Cookie Consent” jako nadchodzącym rozwiązaniu prywatności szczególnie niepokojąco brzmi inny wątek, który już teraz krąży w społeczności WordPressa: zarzut, że w Elementor 3.34.2 tracking Mixpanel stał się niemożliwy do wyłączenia.
Zgodnie z opisem problemu na forum wsparcia WordPress.org, nawet gdy użytkownik jawnie wyłącza udostępnianie danych Elementorowi (opt-out), wtyczka ma ignorować to ustawienie i nadal śledzić aktywność (w tym poprzez cookies Mixpanel) – zarówno po stronie odwiedzających, jak i w panelu admina. Jeśli to faktycznie działa w ten sposób, mówimy o bardzo poważnym problemie zgodności z RODO (GDPR), bo zgoda i możliwość wycofania zgody mają realne znaczenie, a nie tylko deklaratywne.
Źródło zgłoszenia: Mixpanel cookies set even when data sharing is off (3.34.2) – GDPR issue
To podważa wiarygodność zapowiedzi „Cookie Consent”
Jeśli narzędzie w ekosystemie WordPress nie respektuje własnych ustawień opt-out i nadal uruchamia tracking, to zapowiedź „Cookie Consent bez zewnętrznych skryptów” nie rozwiązuje kluczowego problemu: zaufania do tego, co faktycznie dzieje się w przeglądarce i w panelu admina.
Najważniejsze pytanie: interes użytkowników czy interes inwestorów?
Elementor komunikuje Elementor One jako „kulminację 10 lat” i „obietnicę” bycia fundamentem na kolejną dekadę. Sęk w tym, że cała konstrukcja – konsolidacja usług, model kredytowy, nacisk na abonament, centralny panel zarządzania, własny hosting – wygląda jak decyzja przede wszystkim biznesowa: budowa przewidywalnego przychodu i maksymalizacja LTV (lifetime value) użytkownika.
Dla społeczności WordPress to jest trend, który warto obserwować krytycznie. Bo im więcej kluczowych elementów budowy i utrzymania stron przechodzi z otwartego ekosystemu w zamknięte subskrypcje, tym bardziej WordPress staje się tylko „warstwą kompatybilności” dla czyjegoś SaaS-a.
Podsumowanie: co realnie wynika z ogłoszenia Elementor One
- Elementor One to nie tylko nowy plan – to zmiana tożsamości produktu: od page buildera do platformy SaaS z usługami pobocznymi (hosting, e-mail, AI, optymalizacja, zarządzanie).
- Model wspólnej puli kredytów jest typowym mechanizmem monetyzacji SaaS i przesuwa nacisk z funkcjonalności na zużycie i dosprzedaż.
- Kierunek „hosting + builder + management” czyni z Elementora produkt coraz bardziej podobny do WordPress.com (tylko budowany na bazie wtyczki w ekosystemie WP).
- Rosną obawy o vendor lock-in: im więcej usług w jednym pakiecie, tym bardziej kosztowne i ryzykowne staje się odejście.
- Deklaracja, że obecne subskrypcje „się nie zmienią”, nie ma podanego horyzontu czasowego – a priorytety rozwojowe ewidentnie kierują się w stronę Elementor One.
- Na tle zapowiedzi prywatności szczególnie niepokojący jest wątek Mixpanel i braku możliwości wyłączenia trackingu w Elementor 3.34.2 (zgłoszenie na forum WordPress.org), co – jeśli potwierdzone – wygląda jak poważny problem zgodności z RODO.
Patai László
Pracuję z systemami open source od 1999 roku, a konkretnie z WordPressem od 2006 roku. Moją specjalnością jest tworzenie i obsługa stron internetowych o dużym ruchu.
Wszystkie wpisy